Cześć!
Mam na imię Robert i moim hobby w wolnym czasie są podróże. Podróżuję czasem sam, czasem z towarzystwem. Zdjęcia z wyjazdów, moje wrażenia i rekomendacje zamieszczam na tej stronie. :)-
Ostatnie wyjazdy
- Side, góry Taurus, Kapadocja
- Rodos, Symi, Dodekanez
- Izrael
- Gambia, Senegal
- Minorka
- Karnawał w Wenecji
- Rejs do Szwecji – Karlskrona
- Fuerteventura i Lobos
- Maroko
- Jordania – wyprawa terenowa przez pustynię
- Rejs po Atlantyku
- Lazurowe Wybrzeże
- Dominikana
- Himalaje, Mount Everest
- Nepal – droga do Himalajów
- Majorka
- Litwa: Kowno, Kłajpeda, Połąga; Łotwa
- Karkonosze, Samotnia i Śnieżka
- Alanya – Riwiera Turecka
- Teneryfa, wulkan Teide i awaria kolejki linowej
- Półwysep Helski zimą
- Zakopane i Kościelisko
- Dubaj
- Ras Al-Khaimah
- Park narodowy Timanfaya
- Lanzarote
- Warszawa, Mariott 40. piętro
- Czechy: Dolna Morava
- Czechy: Kraliky
- Góry stołowe: Szczeliniec wielki
Zaprenumeruj ten blog przez e-mail
Archiwa tagu: Hiszpania
wrzesień 2019: Minorka
Galeria zdjęć z wrześniowego pobytu na Minorce. Odwiedzone miejsca to m.in. stolica wyspy Mahón (Maó), druga co do wielkości miejscowość Ciutadella wraz ze znajdującym się w niej portem, oraz liczne zatoczki (hiszp.Cala), punkty widokowe w tym najwyższy szczyt na wyspie Monte Del Toro (342 m n.p.m.). Na mapie poniżej zaznaczone zostały niektóre odwiedzone miejsca.



























Zaszufladkowano do kategorii zagranica
Otagowano Baleary, Hiszpania, Menorca, Minorka, morze, Morze Śródziemne, wyspa
Dodaj komentarz
grudzień 2018: Fuerteventura i Lobos
Poniżej galeria zdjęć z pobytu na wyspach Fuerteventura i Lobos. Stanowią one odpowiednio moją już szóstą i siódmą wyspę, na których byłem, spośród archipelagu Wysp Kanaryjskich. 🙂
Wśród licznych odwiedzonych miejsc znalazły się m.in. słynne wydmy w parku przyrodniczym Corralejo, rewelacyjne klify nad oceanem w okolicy miejscowości El Cotillo, plaże w Costa Calma i Moro Jable, laguna Sotavento, półwysep Jandia, piękna i magiczna plaża Cofete (zdecydowanie odizolowana od reszty wyspy). Na kilku zdjęciach widać również najwyższy szczyt Fuerteventury czyli Pico de la Zarza.
Na wyspie Lobos odwiedziłem m.in. najwyższą gór(k)ę Montana de la Caldera, z której szczytu jest piękny widok zarówno na Lobos, Fuerteventurę oraz Lanzarotę.
Gorąco polecam wypożyczalnię aut Autoreisen, obsługującą wszystkie największe wyspy archipelagu. Dobre opinie mają również Orcar, Cicar, PlusCar (odradzam zaś Goldcar i Interrent). Bardzo dziękuję Łukaszowi i Łukaszowi za te rekomendacje przed moim wyjazdem w sprawie wypożyczalni, te rady bardzo mi się przydały. 🙂
Zapraszam również do obejrzenia dodatkowej galerii zdjęć w albumie na Facebooku @Piękne Podróże.
Zaszufladkowano do kategorii zagranica
Otagowano Atlantyk, Fuerte, Fuerteventura, góry, Hiszpania, kanary, Kanaryjskie, klify, Lobos, plaża, wydmy, wyspa, Wyspy
1 komentarz
marzec 2018: Rejs po Atlantyku
Na koniec zimy wybrałem się na rejs po Atlantyku, a trasa rejsu obejmowała głównie Wyspy Kanaryjskie (nie tylko te największe i najbardziej znane ale również mniejsze jak La Gomera i La Palma). Dzięki wypożyczeniu auta w Las Palmas, bardzo dokładnie zwiedziłem w szczególności wyspę Gran Canari, m.in. miejscowości Tejeda, Cruz de Tejeda oraz piękne okolice takie jak Bandama peak i Bandama caldera, Pico de las Nieves, Roque Batyanga, Roque Nublo, Maspalomas. Na Teneryfie (zwiedzonej przeze mnie już rok wcześniej) miałem okazję wrócić do kilku znanych mi miejsc: Santa Cruz, klify Los Gigantes, Icod, płaskowyż Teide. Na Lanzarote czas spędziłem głównie w Arrecife – tę wyspę również zwiedziłem już dokładnie kilka lat wcześniej.
Podczas tej podróży niestety nie udało się zrealizować pełnego planowanego programu rejsu w całości – ze względu na sztorm na oceanie (8 w skali Beauforta, fale o wysokości 4 metrów) kapitan statku podjął decyzję o braku możliwości wypłynięcia w kierunku Madery (zamiast niej był kierunek na Lanzarote).
Serdecznie pozdrawiam poznane podczas rejsu Anetę, Monikę i Asię! 🙂 Dziękuję za możliwość wspólnego zwiedzenia w szczególności Gran Canari. 🙂
październik 2017: Majorka
Majorka to największa wyspa Balearów, przebyłem po niej blisko 900 km, głównie po wybrzeżach i górach, poszukując najpiękniejszych miejsc na wybrzeżu, turkusowych zatoczek i dostępnych na wyspie punktów widokowych i możliwych do zdobycia szczytów. Zapraszam do mojego mini przewodnika po wyspie, oraz do obejrzenia galerii zrobionych przeze mnie zdjęć. 🙂
Zakwaterowanie na wyspie miałem w miejscowości Alcudia w BelleVue Club (ogromny kompleks hotelowy – prawie 1500 pokoi!). Jeszcze przed wyjazdem przygotowałem sobie mapę Majorki, z zaznaczonymi miejscami oraz trasami na wyspie. Bardzo polecam wypożyczalnię samochodów na Majorce OK Rent A Car – dobre ceny, dobry stan i szeroki wybór samochodów, stosunkowo niska kwota depozytu, który został zwrócony bez problemu i bardzo szybko po zakończeniu najmu. Eksplorację wyspy podzieliłem sobie na cztery obszary.
Zachód – góry Serra de Tramuntana, miejscowości Deia, Soller, Valldemossa, Sa Calobra, szczyt Puig Major
Oprócz głównej drogi ekspresowej, łączącej Palmę z Alkudią (Ma-13), wyspę można przemierzyć również zachodnim wybrzeżem, jadąc przez góry Serra de Tramuntana, górską drogą „Snake Road” (tzw. droga węża). W górach znajduje się m.in. najwyższy szczyt Majorki i Balearów – Puig Major oraz jezioro w górach Gorg Blau.
Na zachodnim wybrzeżu znajduje się m.in. Port Soller. Jedną z głównych atrakcji turystycznych jest tu m.in. drewniany tramwaj (nie potrafię tego do końca wytłumaczyć). Znaną miejscowością w górach jest również Valldemossa, w której znajduje się klasztor oraz muzeum Fryderyka Chopina, który wraz z George Sand mieszkał tu przez pewien czas w roku 1838.
Około 10km od Valldemossy w górach usytuowana jest miejscowość Deia oraz położona w jej okolicy zatoczka Cala Deia. Piękny widok z góry na tę zatoczkę jest z punktu oznaczanego jako Cala Deia Tower – odnalezienie tego miejsca przysporzyło mi jednak sporo trudności, samochód trzeba zostawić przy drodze, prowadzącej do miejscowości Deia, i dalej zrobić sobie lekki trekking polnymi drogami i pomiędzy ogrodami, kierując się w kierunku wybrzeża i klifów.
Wschód – Cala Llombards, Cala Santanyi, Cala D’or, Cala Millor
Na wschodnim wybrzeżu: Cala Llombards, Cala Santanyi z łukiem skalnym w morzu Es Pontas (m.in. w tym miejscu nagrywany był film „King Lines” ze wspinaczem Chrisem Sharma), oraz wiele innych turkusowych zatoczek m.in. Cala D’or, Cala Anguilla, Cala Millor, Cala Angulla, Cala Mesquida.
Południe – Palma, Megaluf, Camp de Mar
Na południu wyspy znajduje się stolica – Palma – jednym z charakterystycznych punktów architektury jest tutaj Katedra w Palmie. Na wybrzeżu na zachód od Palmy również położonych jest kilka interesujących plaż i miejscowości, m.in. Megaluf oraz Camp de Mar z restauracją na wyspie ILLETA. Przypadkiem trafiłem tu na punkt widokowy Mirador Del Canon, z którego można obserwować zachód słońca za horyzont – na większości obszaru wyspy jest to trudne, bo słońce zachodzi zazwyczaj gdzieś za jakąś górę.
Północ – Zatoka Alkudyjska oraz Pollença, przylądek Formentor
W tej części wyspy znajduje się m.in. największa Zatoka Alkudyjska z plażą Playa de Muro oraz zatoka Badia de Pollença. Na samej północy wyspy znajduje się przylądek Formentor – po drodze: punkt widokowy Mirador Es Colomer z widokiem w kierunku zatoki Cala Bóquer.
Zupełnie przypadkowo odkryłem jedno ciekawe miejsce, którego wcześniej nie znalazłem w Internecie, a które później stało się jednym z moich ulubionych i do którego później przybywałem kilkukrotnie: wzgórze z wieżą na szczycie Talaia d’Albercutx. Na szczyt tej góry prowadzi mniejsza górska droga, zaczynająca się na przeciwko punktu widokowego Es Colomer, odchodząca od głównej drogi, prowadzącej dalej w kierunku przylądka Formentor (droga MA-2210). Po drodze na przylądek znajduje się jeszcze kilka mniejszych zatoczek m.in. Cala Figuera.
Dziękuję poznanym na Majorce Polakom za spędzony razem czas w Alkudii oraz podczas wspólnych przejazdów po wyspie. 🙂 Jeszcze więcej zdjęć z tego pobytu na Majorce dostępnych jest w albumie na Facebooku, zapraszam również do polubienia fanpage’a @PieknePodroze.
Zaszufladkowano do kategorii zagranica
Otagowano Alkudia, Baleary, Hiszpania, klify, Majorka, morze, śródziemne, zatoczki
4 komentarze
marzec 2017: Teneryfa, wulkan Teide i awaria kolejki linowej
Teneryfa to druga z Wysp Kanaryjskich po Lanzarote, którą odwiedziłem. Zakwaterowanie wybraliśmy w hotelu Puerto Resort w miejscowości Puerto de la Cruz, położonej na północnym wybrzeżu, a więc w dalszej odległości od południowego lotniska Reina Sofia (około godzina jazdy autem).
Puerto Resort to duży hotel z sieci Blue Sea Hotels, sąsiadujący z dwoma innymi dużymi obiektami tej samej sieci: Interpalace oraz Bonanza. Zaletą tego miejsca jest duża liczba dostępnych atrakcji oraz możliwość korzystania ze wszystkich trzech hoteli przez gości zakwaterowanych w każdym z nich (restauracje, bary, baseny, animacje, tenis stołowy itd). Wokół budynków jest dużo charakterystycznej dla Teneryfy roślinności (tropikalny ogród), z części pokoi widok jest zarówno na Atlantyk jak i na wulkan Teide. W hotelowych barach (Mocambo i Casablanca) realizowane były co wieczór typowe animacje: bingo, quizy, karaoke, pokazy, muzyka na żywo etc.
To, co zwróciło moją szczególną uwagę podczas tego wyjazdu, to duża różnorodność oglądanych w kolejnych dniach krajobrazów w poszczególnych częściach wyspy. Nawet w ciągu tego samego dnia można zobaczyć zielone lasy iglaste, białe i czarne plaże nad oceanem, pustynny i górski krajobraz, pola bananowych plantacji, leżący śnieg na płaskowyżu, klify i skaliste szczyty. Duża jest również rozpiętość temperatury, która może dochodzić do 30°C na plażach, jednocześnie przy ujemnych temperaturach wysoko w górach, maksymalnie kilkadziesiąt kilometrów dalej. Wybierając się więc na Teneryfę, warto zabrać ze sobą nie tylko letnie ale również ciepłe ubrania, zimowa kurtka i czapka nie będzie przesadą, jeśli danego dnia wybieramy się na trekking wysoko w górach.
Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów na Teneryfie jest wulkan Teide (3718 m.n.p.m.), znajdujący się na płaskowyżu. Teide to najwyższy szczyt na Atlantyku oraz najwyższy szczyt Hiszpanii. Wulkan widoczny jest z wielu miejsc na całej wyspie, o ile nie jest zasłonięty przez inne góry albo przez chmury. Na płaskowyż jest bardzo dobry, swobodny dojazd autem (dobra droga) – w ciągu godziny można tak wjechać z poziomu plaży na poziom 2356 m.n.p.m, gdzie znajduje się dolna stacja kolejki linowej. Kolejką linową można natomiast wjechać na wysokość 3555 m.n.p.m. – można również wejść szlakiem, ale taki trekking na wulkan trwa około 5 godzin pod górę, i 4,5 godziny schodzenia w niskiej temperaturze. Aby wejść na sam wierzchołek Teide (kilkaset metrów wyżej od górnej stacji kolejki), należy uzyskać formalne zezwolenie z Parku Narodowego Teide, które jest darmowe i można je uzyskać przez Internet na stronie parku. Ze względu na ograniczoną liczbę osób, które są wpuszczane na szczyt, wniosek o zezwolenie najlepiej złożyć kilka miesięcy wcześniej (w chwili pisania tego artykułu, najbliższy dostępny termin jest za dwa miesiące).
Wyjątkowym zdarzeniem, które zbiegło się z naszym pobytem na wyspie, była pierwsza od wielu lat awaria kolejki linowej na Teide, zakończona akcją ewakuacyjną / ratunkową – szczegóły tego zdarzenia opisano m.in. w artykule w dzienniku „The Guardian”. 70 osób zostało ewakuowanych na linach przez strażaków z wagoników kolejki, wiszących kilkadziesiąt metrów nad ziemią, część osób musiała spędzić noc w wagonikach, a 57 osób zostało ewakuowanych ze szczytu wulkanu czterema helikopterami przez służby ratunkowe. Kolejkę linową uruchomiono ponownie tuż po naszym opuszczeniu wyspy, więc niestety podczas tego wyjazdu nie udało nam się znaleźć na szczycie wulkanu. (Te dwa poniższe zdjęcia nie były zrobione tam przeze mnie, ale pochodzą z artykułu w The Guardian)
Bardzo lubię miejsca, w których jest się bardzo wysoko i z których rozpościera się widok bardzo daleko na morze lub na ocean (jest wiele takich miejsc na świecie), dlatego bardzo spodobały mi się klify Los Gigantes (mające 500-800 metrów wysokości) na zachodnim wybrzeżu, w okolicy miejscowości Puerto Santiago i plaży Playa de la Arena. Z tego miejsca widoczna jest też na horyzoncie wyspa La Gomera. Ze wschodniego wybrzeża jest natomiast widoczna przy dobrej pogodzie wyspa Gran Canari.
Jedna z kilku białych plaż (golden beach) na Teneryfie to Playa de Las Teresitas w San Andres, blisko stolicy wyspy (Santa Cruz). Biały piasek nie jest tutaj naturalny z Teneryfy, ale plaża utworzona jest w sposób sztuczny z piasku przywiezionego z Sahary. Dużym zaskoczeniem było dla nas otoczenie tej plaży, mające dość „przemysłowy” charakter, z plaży widzieliśmy dużo statków, kontenerowców etc. – bardzo przypominało mi to widok na Zatokę Gdańską w Trójmieście.
Bardzo spodobała nam się również mała miejscowość Masca, leżąca w górach Macizo de Teno na zachodzie wyspy, otoczona górami porośniętymi tropikalną roślinnością – do miejscowości prowadzi wąska, górska, kręta droga, co może stanowić dużą trudność dla słabszych kierowców zwłaszcza przy wjeżdżaniu większym autem i przy mijaniu się z autami jadącymi w przeciwną stronę. Charakterystycznym punktem Teneryfy jest też bardzo stare i duże drzewo El Dragon Tree w okolicy miejscowość Icod.
Dziękuję wielu poznanym podczas tego wyjazdu osobom za wspólnie spędzony na Teneryfie czas. Jeśli poznaliśmy się tam, a nie wymieniliśmy kontaktem, czytasz właśnie tę stronę i chcesz wymienić się resztą zdjęć, to będzie mi miło, jeśli napiszesz mi wiadomość.